Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów na podstawie szablonu Rewelacja. | X

7.12.12

RIMMEL Waterproof Gel Eyeliner - recenzja


Hello Ladies! ( ・_・)ノ


Moje poszukiwania dobrego eyelinera trwają. Do tej pory używałam eyelinera essence w żelu i do tej pory byłam z niego bardzo zadowolona. Niestety, z czasem zaczął się coraz gorzej odbijać, więc zaczęłam szukać czegoś innego. Trafiłam na ten oto eyeliner od Rimmela. Po powrocie do domu sprawdziłam recenzje i bardzo się ucieszyłam masą pozytywów. Niestety, radość trwała do czasu jego użycia... Wygląda na to, że nie polubię Rimmela.


Szczerze mówiąc po zobaczeniu dołączonego pędzelka już czułam, że będzie to porażka. Nie mam pojęcia, jak można tym dziadostwem namalować precyzyjną kreskę. Pierwsze próby były absolutną tragedią. Pędzelek nie jest zbity, więc nawet próby zdziałania czegoś cienką krawędzią spełzły na niczym. Niestety, pędzelek nie był jedynym problemem...


Ten eyeliner to zdecydowanie moja największa porażka. Jestem w stanie przeżyć nawet kruszący się eyeliner Manhattan. Uzyskanie kryjącej kreski graniczy z cudem! Nabierając żel ze słoiczka wydaje się być bardzo zbity. Niestety na powiece staje się straszliwie płynny! Pędzelek praktycznie spycha eyeliner tworząc niemożliwe prześwity. Tak jak mam już niezłą wprawę w malowaniu kreski, tak z nim nie byłam w stanie sobie poradzić.

Kreska zrobiona skośnym pędzelkiem AVON - dwie warstwy.
Żeby uzyskać w miarę konkretne krycie trzeba praktycznie robić kropki uważając, żeby przypadkiem nie przejechać po kresce pędzelkiem, bo natychmiast ją rozmaże. Zrobienie makijażu zajmuje mi mniej niż 5 minut z ewentualnymi poprawkami kiedy używam essence. Umalowanie się tym cholerstwem zajęło mi 10 minut! Oczekiwałam, że przy tylu negatywach eyeliner przynajmniej wytrzyma na oku cały dzień.

Zdjęcie z telefonu po powrocie do domu
Jak bardzo się zawiodłam... Nie dość, że tragicznie się odbił - jeszcze gorzej niż essence! - to stracił na intensywności. Jak widać, nawet wewnętrzna część nie jest już ostro zakończona.



Na tych zdjęciach zdążyłam już nieco pozbyć się odbić. Niestety graniczy to z cudem! Nie ma więc możliwości naprawienia tego bez użycia kosmetyku do demakijażu.
Na drugim zdjęciu jestem po krótkiej drzemce... Widzicie tą plamę po okiem?! Z absolutnie żadnym eyelinerem nie zdarzyło mi się coś takiego. Nie ma to znaczenia, bo i tak zostanie on zmyty, ale pokazuje to jak Rimmel kiepsko sobie radzi.

Podsumowując, żałuje każdego grosza wydanego na to dziadostwo. Beznadziejnie się go nakłada, jest nietrwały i fatalnie się odbija. Zawsze straszliwie żałuje pieniędzy wydanych na nietrafione kosmetyki i zdarza się, że używam ich mimo wszystko. Ten eyeliner jest taką porażką, że nie mam zamiaru więcej próbować. Nie wiem co z nim zrobić. Może jeśli któraś z was jest z niego zadowolona mogłabym go podarować. Jeśli jesteście zainteresowane -  piszcie na maila :). Nie chcę, żeby się zmarnował. 

Ode mnie nie dostaje ani jednej gwiazdki.
Adieu!

PS. Po napisaniu notki wskoczyłam pod prysznic. Ten eyeliner nie ma wiele wspólnego z wodoodpornością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz