Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów na podstawie szablonu Rewelacja. | X

29.12.12

❅ CHRISTMAS GIFTS ❅
HAUL ✵ Flo, EMPiK, Cropp Town, Mothercare, Smyk, TKmaxx, Yankee Candle, KrainaKawy.pl

Hello Ladies and Gentleman! (^◇^)


Święta już za nami. Mam nadzieję, że spędziliście je w miłej, rodzinnej, świątecznej atmosferze :). Prezenty już rozdane, więc pokażę wam dziś jakie prezenty zrobiłam mojej rodzinie i przyjaciołom. Jeśli chodzi o pomysły na świąteczne prezenty, nigdy nie miałam z tym problemu. Jedynym problemem byli mężczyźni (z wyjątkiem mojego najkochańszego wujka :)). Na prezenty dla kobiet zawsze mam pomysł, za to prezenty dla mężczyzn znajduję dopiero podczas finalnych zakupów, o ile w ogóle! Kolejnym problemem jest mój przyrodni brat, któremu kompletnie nie wiem co kupować - ma tyle zabawek! W tym roku mimo wszystko udało się to bez większych komplikacji. A co ciekawego WY kupiliście swoim najbliższym? :)

22.12.12

❅ Farbujemy włosy! ❅
Schwarzkopf Perfect Mousse 1000 Perłowy Blond

Hello Ladies! (✿◠‿◠)

Już w poniedziałek Wigilia! W związku z tym przyszedł czas, aby pofarbować włosy. Na święta i sylwestra wypada wyglądać dobrze :). Z centymetrowymi odrostami z żółtawą poświatą włosy zdecydowanie nie prezentują się rewelacyjnie. Wiele dziewczyn potrafi zapuścić 5-centymetrowy odrost. Ja nie jestem w stanie czegoś takiego wyhodować! Dodatkowo chciałam w końcu ogarnąć kolor moich włosów, jako że były siwawe (nadal jestem szkolnym Wiedźminem). Od ostatniego farbowania minął już miesiąc. Postanowiłam, że dam włosom odpocząć i pofarbuje włosy dopiero na święta. Wolałam zrobić to przed weekendem, jako że ten wypełniony będzie przygotowaniami do świątecznej kolacji. Użyłam farby Schfarzkopf Perfect Mousse w kolorze Perłowy Blond (1000). Nie miałam żadnych obaw kupując tą piankę, ponieważ mam zaufanie do Schwarzkopf'a. Oto efekty!

21.12.12

❆ BOMB Cosmetics ❆
Haul!

Hello Ladies! 


Oglądając filmiki MissGlamorazzi natknęłam się na kosmetyki firmy LUSH. Byłam nimi absolutnie oczarowana! Niestety kosmetyki te są bardzo drogie! Szukając prezentów świątecznych natknęłam się na firmę BOMB Cosmetics. Kiedy zobaczyłam ceny przy najbliższej okazji obkupiłam się w ich kosmetyki. Pokażę wam dziś co kupiłam :).

19.12.12

☃ Gorąca czekolada z masłem orzechowym
❅ PRZEPIS

Hello Ladies! ᴼ( • ᴥ • )ᴼ


Jeśli chodzi o masło orzechowe, ludzie dzielą się na tych, co je uwielbiają i tych, którzy go nienawidzą (ewentualnie jeszcze tych, co go nigdy nie jedli). Ja należę do tych pierwszych - uwielbiam je! Dlaczego więc nie zrobić z nim gorącej czekolady?
W okresie świątecznym jestem wyjątkową koneserką gorącej czekolady. Wieczory z kubkiem przy choinkowych lampkach, za oknem biały puch (którego nie ma -,-), zapach mojej ulubionej, babeczkowej świeczki. Lubię takie tradycyjne, świąteczne klimaty.
Pokaże wam dzisiaj jak przygotować taką czekoladę. Super proste, gotowe w 5 minut. I pyszne!

18.12.12

Confessions 'bout...
KONIEC ŚWIATA ☠

Hello Ladies! (`∀´)Ψ

Wygląda na to, że nie mamy co liczyć na śnieg.

Już w piątek największe wydarzenie XXI wieku! Dzień, na który czeka 7 miliardów ludzi na całym świecie! Dzień, w którym wszyscy spektakularnie zakończymy nasz marny żywot! Tłumy Amerykanów w panice zwalniają się z pracy. Tym razem Mojżesz nie nadejdzie i nie zapłaci za nasze grzechy. Jesteście na to gotowi? Macie już zabukowany lot do Afryki, albo zarezerwowane miejsce na arkach? Wiecie już jak spędzicie ostatni dzień waszego życia? Jak bardzo boli was fakt, że nie spełniliście się w życiu, nie zwiedziliście świata, nie spełniliście swoich marzeń?

Co ja będę robić w dzień sądu ostatecznego? Planuję ubrać z moim ukochanym choinkę, wybrać z nim jakieś ciasta i ciasteczka na święta, zacząć pakować prezenty na poniedziałkową Wigilię. Pofarbuję włosy i podzielę się z wami efektami. Wezmę pewnie długą, gorącą kąpiel, zrobię listę zakupów na sobotę i jak co weekend położę się u boku tego jedynego... A właśnie! Tego dnia minie nam kolejny miesiąc razem :)

Szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć, że miliony ludzi na prawdę wierzą w to, że jacyś majowie byli zbyt leniwi żeby pisać dalej kalendarz będzie powodem gigantycznej apokalipsy. Przeczytałam ostatnio artykuł, w którym napisali coś bardzo trafnego. Tym razem artykuł dotyczy rzekomego zderzenia z tzw. planetą X, czy Nibiru.
Planeta ochrzczona przez manipulatorów nazwą Nibiru, mogłaby być po prostu zwyczajną planetoidą mijającą naszą planetę. Zastanówmy się - po co ktoś wypuszcza setki tytułów dotyczących obiektu X, mającego trafić w 2012 roku w Ziemię? No chyba nie w ramach czynu społecznego, a raczej dla zysku. Dla milionów na koncie, zjedzonych z portfeli tych, którzy uwierzyli, przestraszyli się podobnie jak podczas audycji "Wojna Światów". Uspokajamy, a raczej prosimy o odpowiedź na pytanie - ile końców świata przeżyliście? Pamiętacie okrągły rok 2000? Siejący panikę zniknęli z tysiącami na koncie, zaraz po tym, jak ich teorie, które doprowadziły do tragedii słabych psychicznie okazały się nieprawdziwe.
Prawda jest taka, że ludzie są podatni na manipulacje. Jakkolwiek zawsze śmiałam się z owych przepowiedni, tak oglądając filmy takie jak 2012 czy Pojutrze pojawiał się lęk, że faktycznie mogłoby nas coś takiego spotkać. Tylko dlaczego by miało i w jaki sposób? Jakim cudem ziemie miałyby się rozstąpić, cała pokrywa ziemska miałaby zacząć się poruszać etc.? To jest po prostu niedorzeczne!

Przebiegunowanie? Proces ten następuje od tysiąca lat i postępuje powoli. Ziemia nie stwierdzi nagle "Hej! Dlaczego by nie zrobić fikołka?!" Sru.

Sąd ostateczny? ...Proszę was. Nie mam zamiaru nawet tego komentować.

Zastanawia mnie, dlaczego uczeni, profesorowie, naukowcy po najbardziej prestiżowych uczelniach wciskają ludziom takie kity? Dlaczego utwierdzają nas w przekonaniu, że zginiemy w straszliwych męczarniach wpadając do jądra ziemi czy zostając zmiecionym przez gigantyczne tsunami. Żerują na tym, że ludzie łykają jak pelikany.

Nawet portale informacyjne nakręcają sprawę. Na wirtualnej jest cały raport pod tytułem "klęski żywiołowe nękają świat". Czytając takie raporty i słuchając w kółko "ostatnio jest znacznie więcej klęsk żywiołowych!" każdy zaczyna wierzyć, że na świecie faktycznie coś złego się dzieje. Prawda jest zupełnie inna! Klęsk jest TYLE SAMO, albo  po prostu rok wypada tak słabo. Przepływ informacji jest za to znacznie szybszy. Drugą rzeczą jest fakt nakręcania tematu końca świata. Z tego powodu informuje się o rzeczach, które wcześniej prawdopodobnie w ogóle by do nas dotarły. Czytamy nawet o trzęsieniach ziemi o sile 1 stopnia w skali Richtera! Kiedyś takie rzeczy nie zrobiły by na nas żadnego wrażenia, jeżeli w ogóle byśmy się o nich dowiedzieli.
Jeśli chodzi o trzęsienie ziemi w Japonii, to bywało już gorzej. Japonia znajduje się w najbardziej aktywnym sejsmicznie miejscu naszej planety, więc nie ma w tym nic dziwnego, że taka sytuacja miała miejsce. Trzęsienia ziemi zdarzają się od ZAWSZE i nadal będą się zdarzać! Na prawdę twierdzicie, że jest to zapowiedź końca świata? Chyba nie...

Powodzie w Polsce! Również miały miejsce...
Wybuchy wulkanów! Logiczne, że również...
Huragany i tornada w Ameryce. Nie muszę chyba mówić...

Mam w związku z tą notką do powiedzenia tylko jedną rzecz:

KONIEC ŚWIATA
ODWOŁANY

Adieu, guuurlz!

16.12.12

❅ Christmas is coming! ❅

Hello Ladies!

Święta już za tydzień! :) Jesteście już gotowe? Ja mam już prawie wszystkie prezenty i nie mogę się doczekać!
Jeszcze przedwczoraj napisałabym, że mamy w tym roku piękną zimę. Niestety, temperatura wzrosła, śnieg stopniał i pogoda zrobiła się ponura. Miejmy nadzieję, że święta będą jednak białe.
To będą pierwsze święta bez mojej prababci. Póki co rodzina nie planuje, gdzie święta się odbędą, kto przygotuje karpia... Ja na pewno przygotuje ciasta i babeczki :).
Wiem też, że ja przygotowania zacznę w piątek. Nie, nie wierzę w koniec świata. Denerwuje mnie wręcz ten temat ;). Ludzie zamiast cieszyć się nadchodzącymi świętami wierzą w przesądy, że fakt, iż komuś nie chciało się dalej pisać kalendarza spowoduje apokalipsę, i ciągle o tym trąbią...

Z moim ukochanym będziemy razem przygotowywać się do świąt. Ubierzemy choinkę i przygotujemy słodkości. Po świętach chcemy spędzić kilka dni razem, pijąc gorącą czekoladę i oglądając filmy. Pójdziemy też pewnie na łyżwy i ulepimy bałwana jeśli spadnie śnieg. Lubimy robić takie "typowe" rzeczy.

Póki co spędzam czas z kubkiem grzańca z hortexu (pyszności!), gorącą herbatą albo karmelową kawą, relaksując się i oglądając Katastrofy w przestworzach :P.

Powiem wam jeszcze dla ciekawostki, że odwiedził nas ostatnio mój kuzyn, którego nie widziałam 8 lat! Wyobraźcie sobie, jaki szok przeżyłam widząc kuzyna, który kiedyś przybiegał pod mój dom, dzwonił do domofonu i uciekał, a teraz jest ode mnie dwie głowy wyższy!

A w tym tygodniu na blogu recenzja komsetyków Bourjois, farbowanie pianką Perfect Mousse i świąteczne paznokcie :) stay tuned!

Adieu! (^v^)

10.12.12

BIOVAX na ratunek!
I miesiąc i dodatkowa broń

Hello Ladies! ◔_◔

Będę z wami szczera. Nie byłam tak systematyczna jak oczekiwałam. Brak czasu i zmęczenie niestety spowodowały, że dobrze było, jeśli użyłam jej raz w tygodniu. Nie dałam rady nakładać jej co 3-5 dni. Teraz mój grafik nieco się rozluźnił, więc może uda mi się w końcu zadbać o to, żeby używać BIOVAXu jak należy. Póki co podzielę się z wami wrażeniami po miesiącu stosowania, oraz efektami używania dodatkowej, wychwalanej i bardzo popularnej broni - Serum A+E.

9.12.12

Trochę o mnie...


Hello Ladies! :)

Dzisiejszy post raczej nudny, bo opowiem trochę o sobie. O moich zainteresowaniach, tym co lubię i czego nie lubię. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o dość nietypowej autorce bloga to zapraszam :D.

8.12.12

NIVEA Lip Butter - recenzja


Hello Ladies! (◕‿◕✿)


Dziś zrecenzuję dla was nowość, która zdobyła moje serce. Masełka do ust NIVEA. Jak widzicie kupiłam aż trzy wersje. Pierwszą była karmelowa. Pokochałam ją do tego stopnia, że przy pierwszej okazji kupiłam również waniliową z makadamią i "oryginalną". Zrezygnowałam z wersji malinowej, gdyż nie przepadam za tego typu zapachami. Kupiłam je również mojej mamie :) na Mikołajki. Jest wielką fanką NIVEI, więc bardzo się ucieszyła z prezentu. Ale przejdźmy do recenzji!

7.12.12

RIMMEL Waterproof Gel Eyeliner - recenzja


Hello Ladies! ( ・_・)ノ


Moje poszukiwania dobrego eyelinera trwają. Do tej pory używałam eyelinera essence w żelu i do tej pory byłam z niego bardzo zadowolona. Niestety, z czasem zaczął się coraz gorzej odbijać, więc zaczęłam szukać czegoś innego. Trafiłam na ten oto eyeliner od Rimmela. Po powrocie do domu sprawdziłam recenzje i bardzo się ucieszyłam masą pozytywów. Niestety, radość trwała do czasu jego użycia... Wygląda na to, że nie polubię Rimmela.

5.12.12

Kosmetyk CUD - Garnier intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry z alantoina do rak zniszczonych
Zimowy ratunek dla suchych dłoni

Hello Ladies! :)

Od zawsze mam problemy z wysuszoną skórą dłoni które straszliwie nasilają się zimą. Skóra pęka, piecze, pojawiają się rany i strupki. Nigdy nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Żadne kremy nie pomagały, a wypróbowałam prawdopodobnie większość asortymentu drogeryjnego, aptecznego i 'avonowego'. Aż w końcu trafiłam na to cudo :). Pierwszy krem, dzięki któremu moje dłonie są nadal gładkie nawet kiedy go przez jakiś czas nie używam! A używam go regularnie, już z przyzwyczajenia :).

Kremik jest w wygodnej tubce, ma bardzo przyjemną konsystencję i delikatny, jakby apteczny zapach. Co dla mnie bardzo ważne - krem wchłania się w 100%, nie brudzę wszystkiego co wpadnie mi w ręce. Jest super wydajny - wystarczy na prawdę niewielka ilość, żeby nasmarować całe dłonie.

Głównym składnikiem kremu jest Alantoina. Alantoina jest niealergogennym związkiem pobudzającym regenerację skóry i przyspieszającym gojenie zranionych tkanek. Zmiękcza naskórek, usuwa zgrubienia i spęknienia. Łagodzi, koi, działa keratolitycznie (usuwanie martwych komórek naskórka), a także oczyszcza pory. Ja już się przekonałam o jej zbawiennym działaniu na dłonie :). Jeśli również masz problem z mocno przesuszoną skórą dłoni - koniecznie sprawdź to cudo! Ja zostanę mu wierna! Oceniam na 6 z plusem :)

4.12.12

I ♥ ROSSMANN!
~ Haul znizkowy :)

Hello Ladies! (✿◠‿◠)


W ramach pomocy mojej babci w wyborze farby do włosów wybrałyśmy się do rossmanna. Na widok masy zniżek nie mogłam pozostać obojętna :D już zaopatrzyłam się w pare nowych kosmetyków które natychmiast wypróbowałam. Podzielę się z wami pierwszymi wrażeniami :)


Łagodzące chusteczki oczyszczające NIVEA Aqua Effect


NIVEA® AQUA EFFECT ŁAGODZĄCE CHUSTECZKI OCZYSZCZAJĄCE wzbogacone w naturalny olejek migdałowy i Hydra IQ:w wygodny sposób dokładnie oczyszczają, usuwająnawet wodoodporny makijażprzywracają komfort i optymalny poziom nawilżenia skóryodpowiednia dla suchej skóry formuła z olejkiem migdałowym łagodnie pielęgnuje
Nie zawsze mam siłę na pełną wieczorną pielęgnację ze zmywaniem makijażu. Czasem chcę zmyć make-up po powrocie do domu, a resztę pielęgnacji zostawić na wieczór. Dlatego postanowiłam kupić chusteczki oczyszczające. Trafiło akurat na NIVEA. Chusteczki są fajnie nawilżone, nie przesadnie mokre, nie za suche. Uczucie na skórze jest bardzo przyjemne, świetnie radzi sobie z demakijażem oczu bez rozmazywania go po całej twarzy. Spodobał mi się ich delikatny zapach. Skóra nie była sucha ani ściągnięta po ich użyciu.
A tutaj zdjęcia jak poradził sobie z eyelinerami wypróbowanymi w rossmannie i cieniami do powiek Maybelline Color Tattoo.


Zero śladu :) super skuteczne!


GARNIER Essentials Hydration - Krem ochronny z ekstraktem z róży

Garnier połączył ochronną moc ekstraktu z róży, silnie odżywcze masło kariaté oraz witaminę E o własnościach przeciwrodnikowych w nawilżającej formule, aby skutecznie odpowiadać na potrzeby cery suchej i wrażliwej.
Żaden krem nie może poradzić sobie z moją przesuszoną zimą skórą. Zachęcona rezultatami kremu do rąk Garniera (recenzja jutro!) postanowiłam spróbować również ich kremu do twarzy. I ten krem również grzeszy wręcz wydajnością! Ledwo zanurzyłam w nim palec i jeszcze było go zbyt dużo :). Zapach jest dość specyficzny, minimalnie kojarzy mi się z różą. Pozostawił delikatny, nie upierdliwy film. Fajnie nawilżył. Zobaczymy czy pokocham go tak, jak ich krem do rąk :). Dla zainteresowanych dodaje zdjęcia pudełka z informacjami od producenta i składem (kliknij aby powiększyć).




NEUTROGENA Formuła Norweska, odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką

Nowość w ofercie marki NEUTROGENA®to stworzona we współpracy z dermatologami kompletna linia kosmetyków do codziennej pielęgnacji ciała NEUTROGENA® Formuła Norweska z maliną nordycką.
Produkty te, dzięki unikalnemu połączeniu Formuły Norweskiej z wyjątkowymi właściwościami maliny nordyckiej współgrają z naturalnymi procesami zachodzącymi w Twojej skórze, 3x poprawiają poziom nawilżenia skóry i intensywnie ją odżywiają.
Kolejny kosmetyk kupiony w ramach spadku temperatury :). Jeśli chodzi o ciało, zimą najgorzej znoszą to moje nogi. Skóra jest sucha jak wiór, zdejmując spodnie czy legginsy wręcz ujmując to zimowo - sypie się z nich śnieg. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam przekonana do kosmetyków Norweskiej Neutrogeny. Zazwyczaj nie robiły na mojej skórze żadnego wrażenia. Postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Po pierwszym użyciu skóra jest fajnie nawilżona i bardzo przyjemna w dotyku. Co do wydajności to z jednej strony wydaje mi się, że rewelacyjnie nie jest, z drugiej za to nie spodziewam się niesamowitych efektów jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała. Bardzo możliwe, że się polubimy :) temperatura spada coraz niżej - emulsja będzie miała pole do popisu.


Nawilżający balsam do ust Lip Smacker® Original Cotton Candy


Każda z nas zna Lip Smackery i każda z nas wie, jak firma potrafi wiernie odwzorować dany smak. Wiedząc to byłam w siódmym niebie widząc wersję o smaku waty cukrowej, którą ubóstwiam! Bez zastanowienia kupiłam go i już nie mogłam się doczekać, żeby sprawdzić jak smakuje. Kiedy tylko weszłam do domu, wyciągnęłam go z torby, wypakowałam i posmarowałam usta. Nic nigdy mnie tak nie zawiodło... Ten balsam nie ma absolutnie nic wspólnego z watą cukrową. Pachnie i smakuje jak najzwyklejsza tania pomadka. Próbowałam wyczuć chociaż odrobinę smaku przypominając sobie smak leżących w kuferku wersji waniliowej Coca-Coli i Sprite, ale niestety, próby spełzły na niczym. A taka szkoda :(




Wella Pro Series Repair Treatment, maska do włosów suchych i zniszczonych

Intensywna maska Wella Pro Series Repair chroni włosy przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją, pozostawiając je miłe w dotyku i łatwiejsze w rozczesywaniu. Jej 1 - minutowa intensywnie odżywiająca formuła nawilża włosy, pomagając chronić przed łamliwością spowodowaną przez szczotkowanie i stylizację. Intensywnie odżywiająca ochrona dla perfekcyjnego wyglądu.
Jeszcze nie używana, dlatego dodaję ją na samym końcu. Moja kolekcja szamponów i odżywek jest już na prawdę spora, ale mimo wszystko rozglądałam się za jakąś maską. Jako że chroni przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją najprawdopodobniej będę używała jej wtedy, gdy będę zmuszona użyć suszarki. Ma całkiem przyjemny zapach, niestety wydaje mi się, że zbyt intensywny - rozbolała mnie wręcz po nim głowa. Zobaczymy jak sprawdzi się w praktyce :).


Na koniec chcę przeprosić za marną jakość niektórych zdjęć. Zdjęcia robię telefonem i poprzedni model sprawdzał się rewelacyjnie. Niestety nowy telefon mimo 8 mpx i rzekomej optyki Carl Zeiss nie grzeszy jakością, a już tym bardziej ustawianiem ostrości (co widać np. na zdjęciu Garniera i Neutrogeny, za to pudełko Garniera ogarnął rewelacyjnie :| ). Na ekranie telefonu niestety nie widać zbyt dobrze, jak aparat łapie ostrość... Na dodatek wyświetlanie nie zajmuję całego ekranu O.o co jest dla mnie bardzo dziwne. Ale rozpracuję go :)

Niedługo dodam obiecaną notkę nt. produktów John Frieda go blonder, które zdziałały cuda na mojej głowie!

Adieu! :)

1.12.12

November FAVs!

Hello Ladies! \(^▽^*)

Jako że listopad się skończył pokażę wam i zrecenzuje moje ulubione kosmetyki listopada :) nie ma tego wiele. Na pewno grudniowe zestawienie będzie znacznie większe, jako że część kosmetyków zaczęłam używać pod koniec listopada i najchętniej dodałabym je tutaj, ale wolę poużywać ich jeszcze trochę dla rzetelniejszej opinii :).

Maybelline Dream Fresh BB Cream
Kompletnie przypadkowy zakup stał się hitem! Jak zapewnia producent 8 w 1 Skin Perfector: koryguje niedoskonałości, wyrównuje koloryt, rozświetla, podkreśla odcień skóry, widocznie wygładza, nawilża, chroni przed UV dzięki SPF 30, nie jest tłusty i daje uczucie świeżości. Nie mam jakiś gigantycznych niedoskonałości. Swego czasu miałam problemy z zatkanymi porami na nosie i brodzie, które wyciskałam (I know I'm bad...). Zafundowałam sobie takim sposobem plamy na brodzie i poziomą kreche na nosie. Często mam na twarzy delikatne 'pimple' z powodu mojej paskudnej alergii. Mam też cienie pod oczami, które zakryte do zera sprawiają, że wyglądam nienaturalnie. Nie lubię podkładów i nie potrzebuje aż takiego krycia, dlatego stwierdziłam "czemu nie?". Ten krem okazał się strzałem w dziesiątkę! Zakrył wszystkie niedoskonałości i genialnie wyrównał mi koloryt! Nawilżenie - jest! Nieco dziwnie się go rozsmarowuje. Zapach jest specyficzny, na szczęście czuć go tylko chwilę po rozsmarowaniu.

L'biotica BIOVAX Intensywnie regenerującą maseczkę do włosów słabych z tendencją do wypadania
O tym kosmetyku pisałam już w tej notce. Zdecydowanie zyskał u mnie miano ulubionego. Włosy po użyciu nie ciągną jak guma, rozczesywanie jest niesamowicie łatwe, i rzecz której się nie spodziewałam - końcówki wyglądają lepiej niż zwykle! Tydzień po użyciu włosy przestały mi wypadać garściami! Wygląda na to, że po kilku kolejnych użyciach pozbędę się tego problemu :). Zapach jest bardzo przyjemny, fryzjerski - tu bardzo duży plus ode mnie, jako że nieznoszę zapachów ziołowych, a bardzo się go obawiałam. Niestety opakowanie ciężko się otwiera, ale w porównaniu z gliss kurami, z którymi regularnie prowadzę walkę mając mokre ręce jest bardzo wygodne ;).

Szampon do włosów ELSEVE Arganine Resist X3
Ten szampon jest po prostu CUDOWNY! Jest to szampon wzmacniający do włosów osłabionych i z tendencją do wypadania. Producent podkreśla, że ogranicza wypadanie spowodowane łamliwością. Jak już wiecie ostatnio włosy zaczęły mi fatalnie wypadać - spowodowane to było właśnie łamliwością którą zafundowałam sobie wieloma rozjaśnieniami i kuracją witaminową. Ten szampon na prawdę działa! Włosy wypadają nadal, ale zdecydowanie mniej! Dodatkowo nie muszę przy każdym myciu sterczeć z odżywkami/maskami, gdyż dzięki niemu włosy rewelacyjnie się rozczesują. I ten zapach!

Szampon koloryzujący PALETTE Instant Color - Słoneczny blond
Ta szamponetka zdecydowanie musi znaleźć się w tym zestawieniu. Po tragicznym w skutkach starciu z farbą L'Oreal Preference uratowała moje włosy! Dostałam nawet ksywkę Wiedźmin... Poleciałam więc do rossmanna i kupiłam to cudeńko. Jako, że już używałam tych szamponetek nie przejmowałam się negatywnymi opiniami. Dzięki niej znów zostałam blondynką! Spodziewałam się, że efekt może być słaby, albo może nie być go w ogóle, tymczasem okazał się rewelacyjny! Ten produkt to mój bohater miesiąca!


W tym zestawieniu nie znajdzię się jednak Gliss Kur Ultimate Repair - odżywka dwufazowa regeneracja i połysk, ponieważ jej działanie było rewelacyjne... 3 razy. Przerzuciłam się na Serum A+E od Biovaxa. Recenzja już wkrótce :)

Adieu!

28.11.12

Confessions 'bout - składniki kosmetyków do włosów
SLS, SLES, silikony - obalamy mit!

Hello Ladies! ಠ_ಠ

Od jakiegoś czasu nastąpił boom na wyrzekanie się szamponów zawierających SLS, SLES i silikony. Ja stoję z boku całej tej wrzawy i się śmieje. Dlaczego?

Używam szamponów z SLS, SLES i silikonami. Służą mi one, moje włosy wyglądają dobrze, więc dlaczego niby miałabym z nich rezygnować? Prawda jest taka

Nikt nigdy nie zwracał uwagi na skład szamponów 
i każdy był zadowolony!

Świat jednak rządzi się swoimi prawami i zawsze znajdzie się powód, żeby ponarzekać i zrobić halo wokół jakiegoś tematu. Inaczej byłoby po prostu nudno.

Ludzie zawsze kupowali szampony patrząc tylko i wyłącznie na to, do czego jest on przeznaczony. Czy do włosów z łupieżem, czy do przetłuszczających się. I to każdemu wystarczyło! Jeżeli taki szampon nam nie służył, po prostu szliśmy do drogerii i kupowaliśmy inny. Teraz wszyscy krzyczą STOP SLS! To jest substancja szkodliwa, która wnika do organizmu! itd. itd.. Ok. Czy kiedykolwiek komuś ona zaszkodziła? Czy kiedykolwiek ktoś powiedział "zachorowałem, bo używałem szamponu z SLS"? NIE! Wszyscy jednocześnie zauważają, że użyty procent tych substancji jest bardzo mały. Ale w końcu może się kumulować! Biorąc pod uwagę fakt, że szampon nakładamy i natychmiast go spłukujemy, tego typu myślenie jest wręcz żenujące. Zacytuje fragment jednego artykułu.
Szczególnie podatna na działanie SLS i SLES jest skóra, która w następstwie stosowania tych składników wykazuje oznaki znacznego przesuszenia, ale także obserwuje się na niej liczne przebarwienia, a nawet zmiany strukturalne.
Bardzo ciekawe. Nigdy czegoś takiego nie zauważyłam. I na pewno nikt inny z was też nie zauważył!

Zamartwianie się na siłę, że coś może wam się od tego stać jest 
BEZ SENSU! 
Ludzie szukają sensacji!
Używajcie tego, co wam pasuje, co wam służy, 
a nie tego, co mówią nam w internecie!

Przemyślcie sobie to :)

Adieu!

24.11.12

Will you marry me John Frieda? ♥
John Frieda Sheer Blonde Go Blonder - szampon i odzywka cud!

Hello Ladies! \( ^▽^)/

Ten wpis miał pojawić się co najmniej tydzień po rozpoczęciu używania tych kosmetyków. Tymczasem użyłam ich dopiero pierwszy raz i efekty są tak niesamowite, że muszę się tym z wami podzielić już dziś!

Szampon Go Blonder delikatnie rozjaśnia i rozświetla naturalne i farbowane włosy blond oraz włosy z blond pasemkami. Ekstrakt z cytrusów i rumianku wzmacnia włosy od nasady aż po końce i zapewnia im zdrowy wygląd. Nie zawiera amoniaku ani wody utlenionej, dzięki czemu nadaje się do codziennego użycia.
Twoje włosy w jaśniejszym odcieniu blond błyszczą jak w słońcu.

Widocznie rozjaśnia włosy i nadaje im słoneczny blask.

Odżywka Go Blonder zapewnia odpowiednią dawkę nawilżenia naturalnym i farbowanym włosom blond oraz włosom z pasemkami. Formuła nawilżająca z ekstraktem z cytryny i rumianku, wygładza i odżywia włosy, zapewniając im zdrowy wygląd.

Szampon pachnie bardzo ładnie, cytrynowo - bardzo duży plus. Dodatkowo jest niesamowicie wydajny! Użyłam połowę tego, ile zazwyczaj używam przy innych szamponach. Tubki są bardzo wygodne - dzięki nim na pewno będzie można zużyć produkt do ostatniej kropli.

Odżywka pachnie nieco gorzej, dość chemicznie, ale po spłukaniu czułam bardzo przyjemny, fryzjerski zapach. Ułatwiła rozczesywanie. Włosy są miękkie i nawilżone.

Teraz czas na sedno - ROZJAŚNIANIE. Kompletnie nie spodziewałam się najmniejszych efektów po pierwszym myciu. Byłam pewna, że jeżeli kosmetyki te faktycznie coś zdziałają, to co najmniej po tygodniu ich używania. Jak bardzo się pomyliłam! Spójrzcie tylko na efekty!


Przy okazji możecie zobaczyć kawałek mojego ryja x).
Jak widać różnica jest na prawdę spora! Niestety zdjęcie nie oddaje prawdziwego koloru moich włosów po (dziwne cienie). Zdjęcie przed pokazuje bardzo ładny, karmelowy kolor, tymczasem wyglądał on na żywo jak zwykły, brudny blond. Gdyby faktycznie tak wyglądał to nic bym z nim nie zrobiła ;).

W przyszłości mam zamiar używać szamponu i odżywki Sheer Blonde Highlight Activating Enhancing Platinum to Champagne. Planowałam kupić też spray rozjaśniający Go Blonde, ale cena powaliła mnie na łopatki. Patrząc na efekty działania szamponu i odżywki wygląda na to, że nie będzie mi potrzebny :).

Polecam te kosmetyki wszystkim blondynkom! I dziękuję Alex za polecenie mi ich :) xoxo!

Adieu! 

23.11.12

HAUL listopadowy

Hello Ladies! \(^▽^*)

Listopad był dla mnie bardzo obfity w zakupy. Jako że nadchodzi zima, robi się coraz zimniej, zaopatrzyć się musiałam w buty zimowe, ponieważ moimi jedynymi butami na tą pore roku były "buty z lamy"... Na które nie mogę patrzeć, ale są cholernie wygodne i cieplutkie :P. Tak więc przyszedł czas na zakup normalniej wyglądających butów. I jak zwykle kupiłam od razu 3 pary... (✌゚∀゚)☞
Pare lat temu kupiłam w New Yorkerze płaszcz zimowy któremu jestem wierna każdego roku ♥. Jako, że tej części garderoby nie zmieniam, co roku kupuję nowe "ocieplenie" :D czyli czapkę, szalik i rękawiczki.
Dodatkowo w tym miesiącu obkupiłam się w kosmetyki do włosów, gdyż nieco je zmaltretowałam rozjaśniaczami. Wiem, że listopad się jeszcze nie skończył, ale wiem, że na ten miesiąc jest to już wszystko ;).


Biker Boots!

Tego typu buty zawsze bardzo mi się podobały. Kupiłam wersję niebieską i szczerze mówiąc trochę tego żałowałam, bo ciężko mi było do czegokolwiek je dopasować. Ale wizualnie jestem w nich zakochana! Więc nie mam najmniejszego zamiaru ich zwracać :). Są bardzo wygodne i ciepłe. Jedyny problem pojawia się gdy postawię lewą stopę (przy prawej tego nie zauważyłam) na jakiejś nierówności i stopa zegnie mi się do zewnątrz - wtedy klamra nieprzyjemnie wbija mi się w kostkę.
Buciory kupiłam na deezee.pl. Romantyczne i masywne. Romantyczne? Nie wiem skąd ten pomysł :D

Oficerki

Kupione w sklepie internetowym Czas na buty za... 54,90zł... Zachęcona ceną nie myślałam racjonalnie i po zakupie dotarło do mnie, że buty te zapewne nie będą porażać jakością. I faktycznie, miały nieco skaz, ale większość da się łatwo i szybko usunąć.. Nie zdziwie się, jeśli po pierwszym spacerze w śniegu się rozkleją. Ale mimo wszystko jestem zadowolona :) są bardzo wygodne i ciepłe. Lepiej wyglądają u mnie bez wiązania na 3 najwyższych dziurkach, chyba, że ktoś ma grubszą łydkę.

Muszkieterki?

Nie wiem jak nazwać te buty. A jednak wiem - CUDOWNE! Deichmann po latach przekonał mnie ponownie do swoich butów. Czarna wersja wyglądała niezbyt ciekawie, ale bez większego żalu rzuciłam się na brązowe. I nie żałuje! Są cieplutkie i bardzo wygodne! Kupując je dowiedziałam się jak ogromną przyjemnością jest robienie zakupów z moim lubym :D więc mam do nich dodatkowy sentyment (⌒.−)=★

Torba w czachy

Kupiona na ebayu (od którego jestem uzależniona D:) za ok 80zł. Okazała się mniejsza niż myślałam, ale mimo wszystko polubiłam ją. Od dawna szukam dla siebie odpowiedniej, czarnej torby, ale jej poszukiwania to czarna magia! W życiu bym nie pomyślała, że to takie wyzwanie. Torba ma bardzo wygodne kieszonki po bokach, w środku jedna kieszonka zapinana na zamek, jedna na telefon. Miała paskudne frędzle przy zamkach więc wymieniłam je na pierwsze lepsze łańcuszki od breloka. Mam pomysł na inne zamki ale ciężko znaleźć mi do tego odpowiednie materiały.

Ocieplenie! :D

Cropp Town i w tym roku mnie nie zawiódł... No dobra, zawiódł. Dlaczego? Z wszystkich możliwych zestawów najbardziej spodobał mi się turkusowy. Niestety... zestaw był ubogi o rękawiczki. Trochę dziwne posunięcie ze strony Croppa. Mimo wszystko postanowiłam kupić czapkę i szalik, gdyż są bardzo miłe w dotyku i cieplutkie :P a pozostać przy moich czarnych, zamszowych rękawiczkach. Niestety dość łatwo jest zaciągnąć szalik więc trzeba uważać - mi już się udało. Zasadnicza wada - wszystko jest w kłaczkach! Linieją paskudnie :P.
Model który pozuje na zdjęciu to miś Rilakkuma, który został przeze mnie przypadkiem zalicytowany i wygrany na aukcji eBay za zawrotną kwotę... 0,99$ :D.


A teraz kosmetyki



Maybelline Dream Fresh BB
Światowy trend kosmetyczny #1 BB oznacza Beauty Balm, czyli "krem upiększający" – połączenie pielęgnacji i makijażu dla perfekcyjnej skóry w 1 prostym kroku.Dzięki zawartym w formule składnikom i pigmentom poprawiającym wygląd skóry, Dream Fresh BB koryguje niedoskonałości, zapewniając efekt "nagiej skóry". 8 w 1 Skin Perfector: koryguje niedoskonałości, wyrównuje koloryt, rozświetla, podkreśla odcień skóry, widocznie wygładza, nawilża, chroni przed UV dzięki SPF 30, nie jest tłusty i daje uczucie świeżości.
Kupiony przypadkiem. Nie lubię podkładów i nie są mi one za bardzo potrzebne, więc na moje mini niedoskonałości wydaje się w sam raz. Jestem bardzo zadowolona! Wszystko co gwarantuje producent jest zgodne z prawdą. Moje przyjaciółki go niecierpią :P. Zobaczymy, jak sprawdzi się zimą, kiedy moja skóra jest bardzo sucha i podrażniona.


Maskara Rimmel Scandaleyes Show off
Show Off jest maskarą której zapragną wszystkie kobiety. Ponieważ jedno pociągnięcie szczoteczki zapewnia rzęsom skandaliczną objętość, długość i podkręcenie.
Podobno istna tragedia... Zobaczymy! Póki co jestem do niego sceptycznie nastawiona. Osypuje się praktycznie już przy nakładaniu. Potrafi zostawić gigantycznej wielkości grudki u nasady rzęs. Na razie ciężko jest mi powiedzieć, czy jest trwała. Póki co wydaje mi się, że i pod tym względem jest kiepsko... Niedługo pojawi się notka porównująca 4 maskary! Na razie leży i się kurzy smętnie zazdroszcząc Volum' express i 2000 calorie.


Maskara Maybelline Volum' Express Curved Brush
Aż 3x gęstsze rzęsy. Podkręcone! Bez grudek! Dzięki unikalnej formule wzbogaconej o roślinne lipowoski rzęsy są trzykrotnie pogrubione już po pierwszym nałożeniu. Zakrzywiona szczoteczka pomaga precyzyjnie pokryć rzęsy tuszem, pozostawiając długotrwały efekt podkręcenia rzęs. Nie skleja rzęs i nie pozostawia grudek. Testowany okulistycznie. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Nie obsypuje się i jest trwały. Efekt jest dość naturalny - pogrubienie jest, aczkolwiek subtelne. Szczoteczka jest bardzo wygodna, tusz nakłada się przyjemnie. Jeśli pojawią się drobne grudki przy kolejnym pociągnięciu natychmiast się ich pozbywa. Wygląda na to, że się polubimy :)


Maskara Max Factor 2000 Calorie Curved Brush
2000 Calorie w nowej wersji ze szczoteczką w kształcie łuku, która pozwala lepiej wymodelować rzęsy. 2000 Calorie Curved Brush to tusz intensywnie pogrubiający i zagęszczający rzęsy, a dzięki nowej szczoteczce umożliwia dodatkowo efekt zalotnego podkręcenia.
Polimery zmiękczają, uelastyczniają i modelują rzęsy Naturalne woski wzmacniają i uzupełniają uszkodzoną strukturę rzęs. Ponadto charakteryzują się dużą odpornością na wysokie temperatury i wilgotne powietrze, dzięki czemu makijaż rzęs jest odporny na ścieranie i nie rozmazuje się.
Po pierwszym machnięciu szczoteczką - wow! Robi wrażenie! Rzęsy są pogrubione, wydłużone i podkręcone. Nie obsypuje się i nie odbija. Super trwała. Jestem bardzo na tak!


Maybelline Color Tattoo 24hr - Turquoise forever
Odważ się nosić Color Tattoo 24hr- kremowo - żelowy cień do powiek. Aż do 24 godzin utrzymywania się koloru. Nasza technologia pozwala na stworzenie super - nasyconego cienia. Kremowo - żelowa konsystencja pozwala na łagodne nałożenie cienia, który nie blaknie.
Zapragnęłam go po zobaczeniu filmiku Bubzbeauty :) robi wrażenie! Jest bardzo napigmentowany i bardzo wygodnie się go nakłada. Zobaczymy jak sprawdza się w praktyce.


L'biotica BIOVAX intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych 
Intensywnie regenerująca maseczka Biovax opracowana została przez specjalistów w celu zagwarantowania Twoim słabym i skłonnym do wypadania włosom jak najlepszej kondycji.
Nowa maseczka Biovax dba nie tylko o zdrowie i kondycję Twoich włosów, ale również zapewnia im gruntowną ochronę i bezpieczeństwo. Biovax to oryginalne połączenie Zdrowia, Bezpieczeństwa i Profesjonalnej Pielęgnacji w jednym preparacie.
Biovax to gwarancja ZDROWYCH WŁOSÓW
Notka tutaj :)


Gliss Kur Ultimate Repair, odżywka regeneracja i połysk
Regeneracja i połysk dla bardzo zniszczonych i suchych włosów: dwufazowa odżywka regeneracja i połysk ultimate repair zapewnia olśniewający blask – bez spłukiwania.
Specjalna formuła z trzykrotnie skoncentrowanym kompleksem płynnej keratyny, precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz odbudowuje ich strukturę. Wypełnia pęknięcia i redukuje łamliwość włosów aż do 95%.
Podobno świetnie radzi sobie ze zniszczonymi końcówkami -  postanowiłam się o tym przekonać! Po pierwszym użyciu byłam zadowolona. Kiedy farba L'Oreala doprowadziła moje końcówki do opłakanego stanu razem z serum Advanced Techniques stworzyła bohaterski duet! 3 razy tak, przechodzisz dalej!


Gliss Kur Ultimate Volume, odżywka ekspresowa w piance
Czy Twoje włosy są cienkie płaskie i zniszczone? Lekka odżywka ekspresowa w piance Ultimate Volume regeneruje i nadaje objętość. Codzienne pielęgnacja włosów bez obciążania. Łatwa i równomierna aplikacja, bez spłukiwania. Odżywka zarówno jak i szampon z tej serii jest z upłynnionym kolagenem morskim, który unosi włosy i regeneruje je bez obciążania. Dla zauważalnie większej objętości i odporności. Zawiera kompleks z płynną keratyną. Bez silikonów.
Jeśli chodzi o objętość, był to u mnie zawsze ogromny problem. Tak więc zachęcona opiniami postanowiłam jak najszybciej przekonać się o jej działaniu. Początkowo rezygnowałam z niej z powodu ceny (24zł), ale udało mi się kupić ją na sporej przecenie w SuperPharm (14zł!). Niestety po pierwszym użyciu nie byłam zadowolona. Włosy niemiłosiernie się kleiły i ciężko było je rozczesać. Ale obiecana objętość - wow! Pierwszy raz moje włosy wyglądały tak dobrze. Przy drugiej próbie nałożyłam jej mniej i efekt objętości nie jest tak spektakularny, ale zdecydowanie problem klejących włosów znikł. Polubiłam ją!


Original Source, płyn do kąpieli Raspberry and Vanilla Milk
Kąpiel w malinach?Tak! Ale tylko w połączeniu z mleczkiem waniliowym i brakiem rutyny. Jak więc rozpuścić radochę i oddać się temu co nasi pobratymcy z wysp określają jako ‘spoiling’? Wlej płyn do kąpieli do wanny napełnianej wodą i zacznij prawdziwy sezon na maliny!
Nie do końca byłam przekonana do tego zapachu, ale w porównaniu do wesji mango i czekoladowej zdecydowanie wygrała! Pachnie jak mleko truskawkowe, albo lizak Chupa-Chups :). Ceny produktów tej firmy są bardzo przystępne, dlatego nie zastanawiałam się nad zakupem. Kiedy pokazałam butelkę mojemu chłopakowi i powąchał płyn, natychmiast chciał się napić! Na szczęście na czas uświadomiłam go, że nie do tego służy ten produkt :). Bardzo zaintrygowała mnie wersja Orange Oil and Ginger, niestety po powąchaniu jej prawie się przewróciłam!


Original Source, żel pod prysznic Orange and Liquorice, Seasonal Edition
Ciasteczko, które Cię rozgrzeje w zimę? Znamy je! Nosi nierutynowy sweterek, który widać na półce z daleka. Żel pod prysznic Orange & Liquorice ma więc wszystko: nierutynowe wdzianko na mróz, kolor na szarugę oraz intensywny zapach świeżej pomarańczy z lukrecją na poprawę nastroju. Tylko brać
Tylko czekałam na pojawienie się tej edycji w rossmannie! To "zajeżdżające" Skandynawią opakowanie i zapachy - obłęd! Podczas poszukiwań ratunku dla moich Wiedźminowych włosów natychmiast zauważyłam je na półce. Byłam pewna, że to wersja śliwkowo-klonowa "złapie mnie za serce", jako że kocham śliwki a jeszcze bardziej kocham syrop klonowy. Niestety zapach jest dość dziwny, więc sprawdziłam wersję pomarańczowo-lukrecjową. Niecierpie lukrecji, byłam więc pewna, że zapach mnie odrzuci. Tymczasem to właśnie jego pokochałam! Niesamowicie kojarzy mi się ze świętami, czyli moim ulubionym okresem w roku. Cudo!


Niedługo pojawi się też haul z kosmetykami John Frieda i Bourjois. Stay tuned!

Adieu! ( ^.^)ノ

Znów jestem blondynką!

Hello Ladies! 〈( ^.^)ノ

Na początek chciałam powiedzieć, że tak jak moje włosy są niezniszczalne, tak Preference od L'Oreala zrobiła z moimi włosami coś tragicznego! Nigdy w życiu nie miałam tak zniszczonych końcówek. Na szczęście połączenie odżywki GlissKura i serum Avonu potrafi to ogarnąć.

Po konsultacji z mamą doszłyśmy do wniosku, że kolejne farbowanie doprowadzi moje włosy na skraj. Postanowiłam więc spróbować z szamponetką. Palette zdecydowanie nie jest marką lubianą, ale żadnej innej szamponetki nie udało mi się zdobyć, poza tym mam z nimi akurat całkiem miłe wspomnienia. Kupiłam więc dwie saszetki koloru Słoneczny Blond, umyłam moje szare, Wiedźminowe włosy (własnie tak do mnie mówiono w szkole :D), 5 minut i szamponetka na głowie. Zajęłam się domowymi sprawami, po pół godzinie nadeszła wiekopomna chwila. Nie zrobiła nic, czy stał się cud? No i stał się cud! Co prawda moim włosom daleko do ideału, kolor wygląda lekko brudnawo, ale jestem niesamowicie zadowolona!
Postanowiłam odczekać miesiąc bądź więcej i wrócić do moich ukochanych farb, których nigdy więcej nie zdradzę! czyli Syossa. Cała moja historia z białymi włosami wiele mnie nauczyła i już wiem, że jeśli jestem zadowolona z tego, co mam na głowie, to lepiej nie przeginać.
Póki co planuję zaopatrzyć się w kosmetyki John Frieda do włosów blond polecone mi przez przyjaciółkę ze Szkocji. Za jakiś czas dodam notkę z haulem, wrażeniami i efektami ich użycia :) A po prawej stronie kawałek moich włosów (wybaczcie jakość, sztuczne światło). DZIĘKUJĘ SCHFARZKOPF! Nigdy mnie nie zawodzisz!

Adieu!

22.11.12

WHITE HAIR FAIL czyli jak nie udało mi się z białymi włosami

Hello Ladies! ( ・_・)ノ

Moje włosy miały już wiele kolorów, ale od zawsze marzyłam, aby moje włosy były śnieżno-białe. Postanowiłam więc wprowadzić ten pomysł w życie. I po miesiącu walki mając na głowie siwy kolor skończyła mi się cierpliwość. Postanowiłam zrobić wszystko, by wrócić do pięknego blondu, który osiągnęłam specjalnie po to, żeby tą biel uzyskać.

Moje włosy były różowe. Farbowałam włosy tonerami Directions i tak jak każdy inny kolor jaki miałam na głowie znikał po kilku użyciach head&shoulders tak róż nie chciał puścić za żadne skarby. Zaczęłam od ściągacza koloru. Firmy niestety nie pamiętam, ale wydałam na dwa opakowania 48zł, więc widząc efekty (a raczej ich brak) niemal wyszłam z siebie. Tak więc na następny dzień zdecydowałam się na rozjaśniacz Joanny. Niestety zmuszona byłam kupić wersję Super Blond, gdyż Intensiv Blond była niedostępna. Jako, że wszyscy zawsze zachwycali się jej działaniem, w tym koleżanki również lubujące w nienaturalnych kolorach, byłam dobrej myśli. Niestety, cholerstwo nie zdziałało NIC.
Jako że dość spory odrost zrobił się blond, postanowiłam spróbować z farbą rozjaśniającą. Trafiło na Palette Salon Colors w kolorze 10-2. Zachęcił mnie głównie kolor na opakowaniu - baaardzo jasny, prawie biały. I kolejna wtopa. Zero działania. Kolejnym krokiem było wypróbowanie kuracji witaminową - zmieszanie kilku rozgniecionych tabletek witaminy c z szamponem. Godzina na głowie i... efekt był, ale marny.
Postanowiłam sprawdzić jaki efekt da toner Directions [White Toner], z którym wiązałam ogromne nadzieje na uzyskanie białego koloru na moich włosach. Aż mnie skręca kiedy widzę w internecie piękne, białe włosy jakie uzyskało wiele dziewczyn dzięki temu tonerowi! A moje włosy? Zrobiły się siwe, z fioletowymi pobłyskami. Tragedia!
Załamana swoim wyglądem odwiedziłam wszystkie hurtownie fryzjerskie w mieście (aż 2). Niestety był to 2 listopada i hurtownia z którą wiązałam największe nadzieje na znalezienie ratunku była WYJĄTKOWO zamknięta. Niech to szlag! Spacerek do drugiej hurtowni (w której zaopatrzam się najczęściej). Sprzedawca pokazał mi mnóstwo rewelacyjnych kolorów i... żadnej z nich nie miał. Jako że wycieczkę odbyłam z moją najlepszą przyjaciółką która widząc moje zrezygnowanie i załamanie zaoferowała się do pomocy (jak się potem okazało po kursie fryzjerskim!) przeszłyśmy się do rossmanna, aby poszukać jakiegoś sensownego rozwiązania. I znalazłyśmy!
Syoss Lighteners, kolor 12-0. Nie dość, że wyżarł róż praktycznie do zera, to kolor moich włosów był tak piękny, że skakałam jak głupia z radości! Syoss zyskał moją miłość i oddanie.
Odczekałam jakiś czas, zszokowana tym, że moje włosy po tym katowaniu są nadal w tak dobrej kondycji jak były i postanowiłam znów zaufać internetowi. I to był mój największy do tej pory błąd...
Nie byłam pewna tego kroku, ale jak zwykle głupia nie zaufałam mojej nieomylnej intuicji. Zaślepiona dziką chęcią śnieżnych włosów kupiłam farbę, która doprowadziła mnie do rozpaczy.
L'Oreal Luo Color w kolorze P01. Spójrzcie tylko na ten kosmyk na zdjęciu... Idealna biel! Rzuciłam się na nią jak dzika. W końcu nadszedł dzień, kiedy (pełna obaw) postanowiłam jej użyć. Po zmyciu jej z głowy doznałam szoku. Suszyłam włosy płacząc i powtarzając sobie "jak ja wyglądam", "co ja zrobiłam", "miałam takie ładne włosy!". Siedziałam 2 godziny pod prysznicem wcierając w głowę całą butelkę head&shoulders. Włosy były szare, jak asfalt... i fioletowe... Jeśli którakolwiek z was, kiedykolwiek zdecyduje się na białe włosy - NIGDY! PRZENIGDY! POD ŻADNYM POZOREM! NIE KUPUJCIE TEJ FARBY! Odetchnęłam z ogromną ulgą, kiedy po wyjściu spod prysznica zobaczyłam, że z farby na głowie nie zostało prawie nic. Były delikatnie szarawe. Ale ta farba przechyliła szalę goryczy. Koniec! Cierpliwość mi się skończyła - nie chcę tych białych włosów.
Próbując wrócić do dawnego koloru włosów zaczęłam szukać odpowiedniej farby. I tutaj ja popełniłam błąd, bo wybrałam rozjaśniającego syossa w kolorze mroźny perłowy blond. Chciałam jasny blond, ale nie przemyślałam tego. Chciałam po prostu uratować swoje włosy! I... for gods sake, ZNOWU BYŁAM SIWA! Ale! hehehe, moje włosy były praktycznie białe :D z siwymi pasmami z przodu. Zaczęłam się nawet zastanawiać na użyciem tej farby ponownie, na reszcie włosów (moje umiejętności są marne i jak zwykle złapało tylko górne partie włosów). Szare pasma zapewne wymyły by się po paru myciach. Ale to nadal nie była biel i mimo wszystko byłam niezadowolona i zniechęcona do dalszych działań w tym kierunku. Mimo wszystko kolor faktycznie jest perłowy, bardzo ładny i możliwe, że za pare miesięcy użyję go znowu. Moje włosy były po prostu zbyt jasne.
Postanowiłam więc dalej walczyć o mój dawny blond. I po raz kolejny zaufałam mojej przyjaciółce która pomogła mi wybrać farbę która mi włosów nie rozjaśni, a odda mi mój blond kolor, w którym się zakochałam. Paradoksem jest to, że zawsze powtarzałam sobie, że nigdy nie zostanę blondynką. Jak się jednak okazuje, wyglądam w blondzie lepiej, niż w brązowych włosach, w których wyglądałam jak szara mysz... Zdradzę wam nawet tajemnice - mój aktualny chłopak zwrócił na mnie uwagę dopiero wtedy, gdy pozbyłam się się tego cholernego brązu z głowy na rzecz czerwieni :D.
Moja przyjaciółka poleciła mi farbę L'Oreal (o losie!) recital Preference w kolorze Hollywood. I niech to szlag trafi - znowu miałam paskudne obawy... Patrząc w lustro wciąż zastanawiałam się na pozostaniu przy perłowym blondzie od syossa. Ale jak już pisałam - może kiedyś. Kolor zależał też od światła i bywałam siwa jak babcia. Tak więc zaufałam jej! Tym razem, tak jak zwykle z czerwienią, w farbowaniu pomogła mi mama. Spodobał jej się nawet kolor, co mnie trochę zdziwiło, bo kiedy miałam na głowie pierwszy blond z Lighteners'a stwierdziła, że wybitnie jej się w tym kolorze nie podobam. To, co zobaczyłam po jej spłukaniu wprawiło mnie w jeszcze większe załamanie... Moje włosy są jeszcze bardziej szare niż były. A miał być blond... Teraz już kompletnie nie wiem, co mam zrobić z włosami. Poszłabym do mojej fryzjerki, gdyby nie fakt, że czepia się ona okrutnie. Jeśli w jakiś sposób moje włosy znów będą miały normalny kolor - to będzie istny cud. Kolejny raz moja intuicja mówi mi "a nie mówiłam?".

Kiedy tylko uda mi się ogarnąć moje włosy natychmiast podzielę się z wami efektami i zdradzę wam produkt, który mi pomógł. Póki co mam wrażenie, że spróbuje z ciemniejszym blondem, byleby jakoś wyglądać.

Adieu! (╯°□°)╯︵ ┻━┻