Hello Ladies! (⌒.−)=★
Po wielu zabiegach wyżerających kolor z moich różowych włosów oraz z powodu osłabienia moje włosy zaczęły mi wypadać jak głupie. Dodatkowo pora roku również źle działa na moje włosy, przez co jesienią i zimą wypadanie przybiera na sile. Postanowiłam więc nie czekać, aż wyłysieje, tylko działać - w końcu lepiej zapobiegać niż radzić!Przejrzałam więc skrzętnie KWC na wizażu i wyczaiłam linię kosmetyków, którą znam już z widzenia, czyli BIOVAX. Po przeczytaniu wielu opinii skoczyłam do apteki i nabyłam drogą kupna Intensywnie regenerującą maseczkę do włosów słabych z tendencją do wypadania. Jako, że problem wypadania włosów okazał się dość powszechny, czego szczerze mówiąc się nie spodziewałam, postanowiłam zdawać wam relację z postępów i efektów działania tego 'cudownego' [dermo]kosmetyku ;)
Wczorajszym późnym wieczorem postanowiłam wziąć długą, gorącą kąpiel. Potrzebowałam porządnego relaksu i odpoczynku. Była to dobra okazja do wypróbowania BIOVAXu.
Kupując go obawiałam się nieco chemicznego, lub co gorsza ziołowego zapachu. Jeśli o to chodzi, zapachy ziołowe straszliwie mnie drażnią. Po otwarciu wielkiego, 500ml słoja (przez mojego chłopaka... nie wiem czy to moje osłabienie, czy po prostu zabezpieczenie jest tak konkretne ;)) kamień spadł mi z serca. Maseczka pachnie bardzo ładnie i delikatnie - zdecydowanie bardziej przypomina kosmetyki drogeryjne czy fryzjerskie. Wystraszyłam się pojęcia "woskowa konsystencja", ale zdecydowanie nie przypomina mi ona wosku. Bardzo przyjemnie nakładało się ją na włosy. Dołączony czepek na łeb, relax i 20 minut lektury w gorącej wodzie :).
Spotkałam się z opiniami, że włosy po jej użyciu mogą być szorstkie i lekko wysuszone. Podczas spłukiwania nie odczułam, aby z włosami było coś nie tak. Dopiero kiedy lekko podeschły, spłynął z nich nadmiar wody odczułam delikatną szorstkość. No trudno - coś za coś. Zobaczymy jak po wysuszeniu.
Jak się okazało, nic bardziej mylnego. Włosy są równie miękkie jak po wielbionych przeze mnie maskach z Gliss Kura. Co najlepsze rozczesywanie jest bardziej bezproblemowe niż zwykle i włosy zdecydowanie mniej się ciągną.
Co do wypadania włosów nic się nie zmieniło, ale wcale na to nie liczyłam. Wiadomo, że na efekty trzeba poczekać. Przez moment wydawało mi się wręcz, że włosy wypadają jeszcze bardziej! Ale mam tendencję do panikowania w tej kwestii, więc nie sądzę, aby faktycznie tak było ;). Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, to stan moich końcówek. Nie wiem, czy nie jest to może zasługa szamponu który kupiłam również po przeczytaniu pozytywnych opinii - ELSEVE Arginine Resist x3, w każdym razie ich stan bardzo się poprawił. W ulotce dołączonej do BIOVAXu znalazłam szampon BiovaxMed Dermo - Stymulujący Szampon na Odrastanie Włosów, również chwalony i zastanawiam się nad jego zakupem. Jedyny problem to fakt, że mam już 5 szamponów, z czego dwóch na pewno nie zużyje ◔_◔ więc jeśli już podejme decyzje o zakupie, to po wykorzystaniu szamponu Elseve (który jest wielki i najprawdopodobniej zużycie go zajmie mi dobre dwa miesiące).
OFFTOP: Szampony które zajmują tylko miejsce w szafie to szampon do czerwonych włosów od Isany (do czerwonych włosów przez pewien czas nie wrócę) i Matrix Biolage Colorcare therapie. Ten drugi niesamowicie utrzymywał czerwień na głowie! Niestety nie pienił się i włosy się po nim kleiły. Dowiedziałam się potem, że szampony fryzjerskie mają to do siebie, że trzeba używać ich w bardzo małej ilości. Niestety nie wiem jak w takim razie mają one domyć nasze włosy.
Podsumowując, żaden cud się nie wydarzył :D ale jestem dobrej myśli. Tak jak zapewnia producent - intensywnie odżywione, nawilżone i zregenerowane włosy i naturalny połysk. Mniejsza skłonność do wypadania - to się okaże. Kolejny rytuał pod koniec tygodnia :) kolejna notka za pare tygodni, lub wcześniej, jeśli wydarzy się coś wartego podzielenia się.
Adieu! (✿◠‿◠)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz