Już za parę miesięcy będę musiała wybrać, na jakie studia się wybrać i przyznam się, że jeszcze jakiś czas temu wyśmiałabym osobę, która by mi powiedziała, że to będzie dla mnie taki priorytet. Dlaczego? Ponieważ od wielu lat zakładałam, że po prostu na studia nie pójdę. Byłam wręcz pewna, że ledwo skończę szkołę i 'ucieknę' na drugą stronę Bałtyku. Zaczęłam nawet uczyć się norweskiego! Mój plan wyjazdu co prawda nadal figuruje w moim grafiku ale w odleglejszej przyszłości. Prawda jest taka, że ktoś mnie tu po prostu zatrzymał :).
Dlaczego życie "zawaliło mi się na łeb"? Brzmi to nieco drastycznie, ale tak na prawdę jest to trochę wyolbrzymione. Mimo wszystko byłam przez pewien czas nieco przybita. Przez wiele lat ćwiczyłam nad grafiką, uzależniałam od niej moją przyszłość. Pracuję nawet jako grafik. Niestety po tych wszystkich latach zdałam sobie sprawę, że to nie jest to, że kompletnie się w tym nie czuje i po prostu nie wiem co teraz ze sobą zrobić. Męczę się, kiedy mam włączyć Photoshopa czy inny program do grafiki. Co prawda ostatnimi czasy mój zapał nieco powrócił, ale mimo wszystko nie wiem, czy chcę w przyszłości pracować w tym zawodzie. Prawda jest taka, że praktycznie nigdy nie byłam zadowolona z grafik które wykonałam. Jeżeli byłam, to były to raczej małe prace jak wizytówki, ulotki czy inne, mało skomplikowane projekty. Zrobiłam parę stron internetowych i staram się wręcz na nie nie wchodzić, żeby się nie dobijać... Właściciele stron może i są z nich zadowoleni, ale ja... Ja uważam, że w takim razie nie mają wyczucia estetyki...
Dlaczego nie chciałam iść na studia? Ponieważ chciałam od razu iść do pracy, oraz nigdy nie widziałam żadnego odpowiedniego kierunku dla siebie. Jedyne kierunki związane z moim zawodem i hobby (jestem grafikiem komputerowym) są na Akademii Sztuk Pięknych. Z tego co wiem ASP nie są w ogóle zaliczane do edukacji, ale do kultury, tak więc jeśli chodzi o znalezienie pracy, szanse są marne. Dodatkowo 8 dni egzaminów z rysunku? Nie nie nie, to absolutnie nie dla mnie. Jeśli chodzi o rysunek nie jestem w tym zbyt dobra. Jedna z moich nauczycielek skończyła malarstwo na ASP w Poznaniu i wprost powiedziała mi, że poddała się po 2 dniach i zdecydowała się na studia zaoczne. Powiem wam szczerze, że jest specyficzna i nie znam żadnego ucznia, który ją lubi. Nie chcę nikogo urazić, ale znam parę osób po szkole plastycznej którzy wybrali się na ASP i są to bardzo specyficzne osoby. Kobieta jest "szefową poligrafów" w naszej szkole i uczy nas z... kursów na YouTube. Przez 4 lata nie nauczyła nas niczego i wiecznie powtarza, że się nie uczymy i mamy się wziąć do roboty. Nie będę mówić dalej, bo mi jeszcze żyłka z nerwów pęknie (◣_◢)...
Wydaje mi się, że nasz 'system edukacji' nie jest absolutnie przygotowany na przyjęcie absolwentów naszego kierunku. Po rozmowach z kolegami i koleżankami z naszego kierunku każdy wybiera się na inny kierunek studiów albo dlatego, że to do niego nie przemawia albo dlatego, że - własnie - nie ma gdzie pójść! Prawda jest taka, że wybór studiów w naszym kraju jest ogromny, a jednocześnie nie ma w czym wybierać. Spójrzmy chociażby na kierunki na jednej z moich potencjalnych uczelni, czyli na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Administracja, analityka medyczna, archeologia, archiwistyka i zarządzanie dokumentacją, astronomia, audiofonologia (¿QUE?), automatyka i robotyka, bezpieczeństwo wewnętrzne i tak dalej i tak dalej. I pojawia się pytanie - i jaki kierunek niby mam się zdecydować?! Większość kierunków związana jest z chemią, medycyną, informatyką lub historią, bądź są to kierunki typowo humanistyczne po których znalezienie pracy graniczy z cudem. Kierunki 'artystyczne' ograniczają się tylko i wyłącznie do klasycznego rysunku. Na innych uczelniach, np. na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wybór jest ogromny! Ale pojawiają się takie kierunki, jak akustyka specjalność protetyka słuchu, kongniwistyka, muzykologia, optometria. WOW! Będę szczera - nie wyobrażam sobie kompletnie, czego można się na takim kierunku nauczyć, na czym to polega i jaką pracę potem znaleźć. Jeśli przeczyta to ktoś, kto studiuje jakiś tego typu kierunek bardzo chętnie dowiem się dlaczego taki kierunek wybraliście i na czym takie studia polegają :).
Moja przygoda z wyborem studiów zaczęła się od "mamo, nie idę na studia". Mama postanowiła w takim razie... sama poszukać mi kierunku. Wyszła chyba z założenia, że mam skończyć byle jaki kierunek, byleby skończyć studia. Zaczęła proponować mi kierunki którymi nigdy w życiu bym się nie zainteresowała.
Jeden z kierunków wydaje się całkiem interesujący. Jest to wzornictwo. Niestety nadal nie jestem przekonana do tego pomysłu. Póki co skłaniam się do moich wyborów. Do rzeczy!
Od kiedy pamiętam interesowałam się prawem. Analizowanie trudnych spraw, szukanie haczyków, bronienie niewinnych ludzi. Swego czasu było to podejście w stylu "adwokaci to bohaterowie". Rozwody też mnie kręcą. Wiem że to dziwne, może to jakieś predyspozycje rodzinne. Namiętnie oglądałam Magdę M., podobały mi się togi noszone przez adwokatów. Przyszedł czas, żeby dorosnąć i zrozumieć, że praca adwokata to też obrona bandytów i osób nieuczciwych. Mimo wszystko zdecydowałam, że spróbuje. Prawo to najtrudniejszy kierunek studiów zaraz za medycyną, ale nie zraża mnie to. Szczerze mówiąc myślałam, że informując o tym wyborze moją rodzinę usłyszę, że ambitnie wybrałam i będą mnie wspierać w tym wyborze. Niestety tak nie było. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, w jednej kwestii mają absolutną rację. Środowisko prawników jest bardzo hermetyczne. Problem pojawia się już podczas praktyk. Nie wiem czy to prawda, ale zdarza się, że rodzice płacą grube pieniądze kancelariom, żeby przyjęli na praktykę swoje dzieci. Środowisko prawników to rodziny prawnicze. Nie ma w nich miejsca dla innych. Dodatkowo prawników jest mnóstwo i często muszą posuwać się do takich rzeczy, jak wciskanie się na siłę firmom i zagrywki w stylu "jesteśmy od nich lepsi, bierzcie nas". Mój tata zapewnił, że mi pomoże, gdyż zna wielu prawników którzy dodatkowo nie należą do prawniczych rodzin. Reszta rodziny? Nie dasz rady. Polegniesz po semestrze. Dodatkowo moja mama regularnie co kilka dni wzywała mnie na rozmowę, aby skutecznie wybić mi ten pomysł z głowy. Mam jeszcze kilka miesięcy, więc pewnie jeszcze to przemyślę.
Drugi kierunek który mnie interesuje to filologia norweska, co was pewnie nie dziwi. Niestety opis studiów na stronie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza jest dla mnie nie do końca zrozumiały. Dlaczego? Na części podstron widnieje kierunek filologia norweska, na głównej stronie UAM widnieje jako skandynawistyka. Według opisu, od paru lat połączono w jeden kierunek filologie duńską szwedzką i norweską.
Od roku akademickiego 2012/13 studia II stopnia przyjmują nazwę skandynawistyka. W ramach studiów student wybiera jedną z dwóch proponowanych ścieżek językowych (spośród duńskiej, norweskiej i szwedzkiej).Szczerze mówiąc nie mam pojęcia na jakiej zasadzie to funkcjonuje. Będę się nad tym zastanawiała za pare miesięcy. W każdym razie stwierdziłam, że jest to całkiem dobry wybór, jako że pracodawcy poszukują teraz osób 'władających' językami skandynawskimi, nie jest to filologia angielska na którą rzuca się miliard ludzi, poza tym co najważniejsze - nauczę się norweskiego! Przeczytałam jednak artykuł, z którego dowiedziałam się, że filologia norweska to najbardziej oblegany kierunek na UAM! Nie wiem ile w tym prawdy, ale nieco mnie to zniechęciło, gdyż automatycznie zawęża to pole do działania po studiach. Nie zniechęciło mnie to jednak na tyle, aby z tego kierunku zrezygnować. Bez przesady, to żaden powód.
Niestety jest inny powód. Mianowicie nie mieszkam w Poznaniu, a wyjazd z miasta to spory problem.
Mimo wszystko nadal zastanawiam się nad jakimś bardziej przyszłościowym kierunkiem, niestety z moimi umiejętnościami (?) i strachem przed matematyką (mimo, że dobrze sobie z nią radzę) szanse są marne. Informatyka? Nie interesuje mnie. Architektura! To akurat kierunek, który od zawsze chciałam studiować. Niestety nie ma sensu nawet próbować, gdyż dostanie się graniczy z cudem. Kierunki medycznopodobne nie interesują mnie jeszcze bardziej, niż informatyczne... No i niestety prawda jest taka, że w takim razie wybór jest... ŻADEN.
Zaczęłam też szukać studiów za granicą i... znalazłam oczywiście! Studia idealne, o których w naszym kraju można tylko pomarzyć. Niestety skoro wyjazd z miasta jest problemem, to co dopiero za granicę. Uczelnia która absolutnie 'zawładnęła moim umysłem' to Norweski Uniwersytet Nauki i Technologii w Trondheim (Norwegian University of Science and Technology). Ilość kierunków ogólnie jak i samych kierunków związanych z projektowaniem jest niesamowita! Wybór jest przeogromny i absolutnie każdy znalazłby coś dla siebie. Dałabym na prawdę wiele, żeby móc tam studiować. Niestety absolutnie nie ma takiej możliwości...
Mam w zanadrzu wybór inny niż studia i praca. Jest to coś, co wiąże się z moim zamiłowaniem do... lotnictwa! Kiedyś chciałam zostać pilotem samolotu pasażerskiego (kiedyś chciałam też zostać panią z totolotka, ale miałam wtedy kilka lat :D). Niestety wizja ewentualnej katastrofy lotniczej i śmierci w tak drastyczny sposób wyjątkowo mnie do tego zniechęciła. Jakkolwiek głupio to brzmi, biorąc pod uwagę taką opcje na prawdę działa to na naszą psychikę. Jest za to coś, co łączy ze sobą to zamiłowanie jak i bezpieczeństwo i pewność w miarę normalnej śmierci (?!). Niestety z moim zdrowiem najprawdopodobniej odpadnę w przedbiegach. Jest to kurs na kontrolera lotów. Pierwszym krokiem są właśnie badania. Do tej pracy najlepiej jest mieć końskie zdrowie którego ja po prostu nie mam :P. Kurs trwa ok. 7 miesięcy, po czym odbywa się dwuletnie praktyki i dopiero po nich dostaje się licencję, po której i tak nie zasiada się na wieży. Mimo wszystko praca jest zagwarantowana i na dodatek dobrze płatna. Z tym że na 1000 osób 30 kończy kurs... Do pracy na wieży nie przyjmuje się osób powyżej 26 roku życia, z wyjątkiem osób wcześniej związanych z lotnictwem.
Przyszły kontroler lotu musi mieć maturę, uregulowany stosunek do służby wojskowej, bardzo dobrze znać polski i angielski, posiadać zdolności matematyczne (chodzi o szybkie wykonywanie wielu obliczeń w pamięci w bardzo krótkim czasie), mieć świetną orientację przestrzenną, być odpornym na stres i umieć szybko podejmować decyzje. Kandydat nie może mieć też wady wymowy ani się jąkać, zwłaszcza w sytuacjach związanych z dużym napięciem.Z matematyką też może być problem, na dodatek zdarza mi się 'memłać'. Cały artykuł możecie przeczytać tutaj. Perspektywy są więc marne i kontrolerem najprawdopodobniej nie zostanę. Ale jeżeli studia nie wypalą - spróbuję! Bo próbować zawsze warto :).
Tak więc jest to typowa "opowieść" o tym, jak cały świat wywrócił się do góry nogami i jak wiele może się zmienić w bardzo krótkim czasie. Większość moich rówieśników wybrała już kierunek studiów bądź ma do wyboru kilka i każdy mu pasuje. Ja tymczasem jestem w niezbyt komfortowej sytuacji. Liczę jeszcze, że może pojawią się jakieś nowe kierunki studiów na polskich uczelniach w moim zasięgu. Zobaczymy co z tego wyjdzie!
Adieu!
Jeżeli jesteś studentem i byłeś/aś w podobnej sytuacji możesz napisać mi o tym w komentarzu :) może dzięki Twojej historii znajdę wyjście z tej sytuacji!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz