Na początek chciałam powiedzieć, że tak jak moje włosy są niezniszczalne, tak Preference od L'Oreala zrobiła z moimi włosami coś tragicznego! Nigdy w życiu nie miałam tak zniszczonych końcówek. Na szczęście połączenie odżywki GlissKura i serum Avonu potrafi to ogarnąć.
Postanowiłam odczekać miesiąc bądź więcej i wrócić do moich ukochanych farb, których nigdy więcej nie zdradzę! czyli Syossa. Cała moja historia z białymi włosami wiele mnie nauczyła i już wiem, że jeśli jestem zadowolona z tego, co mam na głowie, to lepiej nie przeginać.
Póki co planuję zaopatrzyć się w kosmetyki John Frieda do włosów blond polecone mi przez przyjaciółkę ze Szkocji. Za jakiś czas dodam notkę z haulem, wrażeniami i efektami ich użycia :) A po prawej stronie kawałek moich włosów (wybaczcie jakość, sztuczne światło). DZIĘKUJĘ SCHFARZKOPF! Nigdy mnie nie zawodzisz!
Adieu!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz