Od jakiegoś czasu nastąpił boom na wyrzekanie się szamponów zawierających SLS, SLES i silikony. Ja stoję z boku całej tej wrzawy i się śmieje. Dlaczego?
Używam szamponów z SLS, SLES i silikonami. Służą mi one, moje włosy wyglądają dobrze, więc dlaczego niby miałabym z nich rezygnować? Prawda jest taka
Nikt nigdy nie zwracał uwagi na skład szamponów
i każdy był zadowolony!
Świat jednak rządzi się swoimi prawami i zawsze znajdzie się powód, żeby ponarzekać i zrobić halo wokół jakiegoś tematu. Inaczej byłoby po prostu nudno.
Ludzie zawsze kupowali szampony patrząc tylko i wyłącznie na to, do czego jest on przeznaczony. Czy do włosów z łupieżem, czy do przetłuszczających się. I to każdemu wystarczyło! Jeżeli taki szampon nam nie służył, po prostu szliśmy do drogerii i kupowaliśmy inny. Teraz wszyscy krzyczą STOP SLS! To jest substancja szkodliwa, która wnika do organizmu! itd. itd.. Ok. Czy kiedykolwiek komuś ona zaszkodziła? Czy kiedykolwiek ktoś powiedział "zachorowałem, bo używałem szamponu z SLS"? NIE! Wszyscy jednocześnie zauważają, że użyty procent tych substancji jest bardzo mały. Ale w końcu może się kumulować! Biorąc pod uwagę fakt, że szampon nakładamy i natychmiast go spłukujemy, tego typu myślenie jest wręcz żenujące. Zacytuje fragment jednego artykułu.
Szczególnie podatna na działanie SLS i SLES jest skóra, która w następstwie stosowania tych składników wykazuje oznaki znacznego przesuszenia, ale także obserwuje się na niej liczne przebarwienia, a nawet zmiany strukturalne.Bardzo ciekawe. Nigdy czegoś takiego nie zauważyłam. I na pewno nikt inny z was też nie zauważył!
Zamartwianie się na siłę, że coś może wam się od tego stać jest
BEZ SENSU!
Ludzie szukają sensacji!
Używajcie tego, co wam pasuje, co wam służy,
a nie tego, co mówią nam w internecie!
Przemyślcie sobie to :)
Adieu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz